wtorek, 26 sierpnia 2014

Kuchenne rewolucje – olej makadamia

Tak jak obiecałam  - kolejny artykuł z serii żywieniowych :) Przy niektórych kosmetykach po prostu nie można nie napisać o ich właściwościach po spożyciu :) Tym razem olej makadania - o jego właściwościach urodowych też przeczytacie na tym blogu :)


W naszych kuchniach coraz częściej goszczą produkty pochodzące z najdalszych zakątków świata. Zainteresowanie nimi jest spore, ponieważ często posiadają one rzadkie właściwości. Tak dzieje się między innymi w przypadku oleju makadamia.

Rodowód oleju makadamia

Ojczyzną pochodzenia tego specyfiku są podzwrotnikowe lasy Australii. Źródłem jego pozyskiwania są orzechy drzewa makadamia. Wyglądem przypominają one do złudzenia, dobrze nam znane orzechy laskowe i są uważane za jedne z najsłodszych na świecie. Tłoczony z nich na zimno olej, posiada nie tylko niezwykłe walory smakowe. Cechuje go też bardzo przyjemny lekko orzechowy aromat. Olej makadamia ma przy tym bardzo przyjemną żółtą barwę.

Kuchenny pomocnik
Olej ten najczęściej gości w nowoczesnej kuchni australijskiej. Świetnie nadaje się do
smażenia i pieczenia wielu potraw. Ma to związek z faktem, że dymi się dopiero w temperaturze przekraczającej 230oC. poza tym można go wykorzystywać również, jako dodatek do sałatek i surówek. Maczając w nim chleb czy angielkę możemy uzyskać pomysłową, ale przede wszystkim bardzo zdrową przekąskę.


A co zyskujemy zapraszając olej makadamia do swojej kuchni?

 Oczywiście niepowtarzalny smak i aromat serwowanych potraw, ale nie tylko. To, co bardzo istotne to fakt, że olej ten możemy przechowywać nawet do 2-óch lat bez obaw o to, że utraci on swoje właściwości czy konsystencję. Jest to spowodowane tym, że nie ulega on zbyt szybko utlenianiu oraz jest odporny na działanie światła. Możemy go więc bezpiecznie przechowywać, nawet w przezroczystych pojemnikach. Warto też podkreślić, że olej ten posiada właściwości prozdrowotne. Powinny po niego sięgać przede wszystkim osoby:

  • ·        z nadciśnieniem;
  • ·        chorobami serca;
  • ·        problemami ze zbyt wysokim cholesterolem;
  • ·        problemami z nadwagą.

Poza tym olej makadamia to również bogate źródło cennych dla zdrowia witamin i minerałów. Jest on również uznawany za doskonały antyutleniacz. Olej ten to również idealny suplement diet dla wszystkich, którzy cierpią na niedobór kwasu foliowego.


Podsumowując: olej makadamia to niezbędnik w naszej kuchni, pod warunkiem, że chcemy gotować zdrowo, smacznie i niezbyt tłusto. Dzięki niemu mogą zyskać nie tylko nasze potrawy na swoich walorach smakowych, które świetnie podkreśli, ale również my sami.

piątek, 15 sierpnia 2014

Kosmetyczne właściwości oleju makadamia

Makadamia to egzotyczna roślina o cudownych właściwościach. Dotąd niezastąpiona w kuchni, wkroczyła dumnym krokiem do dobrych drogerii. Zobaczcie, w jaki sposób makadamia jest wykorzystywana w kosmetyce i co możecie jej zawdzięczać.

O makadamii słów kilka

Makadamia to roślina o egzotycznym pochodzeniu. W kosmetyce stosowana jest w postaci oleju, który pozyskuje się z orzechów tej rośliny zbieranych dopiero w momencie, gdy samego spadną na ziemię. Olej pozyskiwany jest metodą tłoczenia na zimno. Orzechy makadamia uważa się ponadto za jedne z najsłodszych na świecie. Stąd też ich powszechna obecność w kuchni – na przykład, jako składnik pysznych naturalnych deserów.

Olej makadamia – kosmetyczny cud natury


Dlaczego makadamia znalazła swoje zastosowanie w
kosmetyce?
stał się skład oleju makadamia. Okazało się bowiem, że jest to substancja przebogata w wiele składników wpływających na naszą urodę. A jak wpływają one konkretnie na nasz wygląd? Lista dobroczynnych korzyści, jakie oferuje nam ten komponent jest bardzo długa. My postanowiliśmy podzielić je na dwie kategorie:

Olej makadamia dla włosów


•    regularne stosowanie poprawia kondycję włosów zniszczonych;
•    idealnie nawilża włosy przesuszone;
•    jest doskonałym wsparciem dla włosów po licznych zabiegach fryzjerskich;
•    wzmacnia końcówki włosów;
•    wygładza powierzchnie włosa;
•    przywraca włosom miękkość;
•    powoduje, że włosy stają się łatwiejsze w ich „okiełznaniu”.

Olej makadamia dla skóry i ciała


•    nawilża skórę;
•    niezastąpiony w pielęgnacji skóry dojrzałej i z problemami;
•    doskonale radzi sobie ze skórą uszkodzoną przyspieszając jej regenerację;
•    można go śmiało nazwać pogromcą cellulitu oraz rozstępów;
•    posiada właściwości przeciwzmarszczkowe;
•    można go stosować do smarowania popękanych ust;
•    to doskonały sposób na dogłębne odżywienie skóry i jej dokładne nawilżenie;
•    NIE UCZULA!
•    można go stosować do każdego rodzaju skóry – także trądzikowej i podrażnionej.
Ponadto olej ten można z powodzeniem wykorzystać do aromaterapii. Dodany do kąpieli, odżywi i nawilży całe nasze ciało. Dodatkowo wprowadzi nasze zmysły w przyjemny stan ukojenia. Stąd też pomysł, by wykorzystać go do relaksującego masażu.
Warto też nadmienić, że olej makadamia pełni rolę „parasola ochronnego” przed szkodliwym działaniem promieni UV oraz wolnych rodników.

Jak stosować olej makadamia?

Najlepiej na noc. Dlaczego? Ponieważ wtedy nasza skóra jest najbardziej aktywna i najlepiej poddaje się wszelkim zabiegom, jakim ją poddajemy. To samo dotyczy włosów.
Olej można nakładać na ciało bezpośrednio – także przed założeniem na siebie stroju. Nie musimy obawiać się o tłuste plamy, bo on ich nie pozostawia. Poza tym posiada bardzo lekką konsystencję i szybko się wchłania.
Nakładając olej bezpośrednio na włosy, należy pamiętać, by nie przesadzić z jego ilością. W przeciwnym wypadku włosy będą mocno przetłuszczone i nieestetyczne.


W kosmetykach znajdziecie go pod nazwami INCI:



Macadamia Integrifolia Seed Oil, 
Macadamia Integrifolia Nut Oil; 
Macadamia Nut Oils; 
Oils, Macadamia Nut
Macadamia Ternifolia Seed Oil.

wtorek, 12 sierpnia 2014

DIY - zrób to sama - antyperspirant kokosowy

Hejka:)
Dzisiaj mam zamiar zacząć nową serię artykułów na blogu. I mam nadzieję że przypadnie Wam ona do gustu. W każdym razie - postanowiłam od czasu do czasu umieszczać tutaj proste i sprawdzone "przepisy" na kosmetyki domowej roboty. Proste u mnie oznacza kilku składnikowe - bez problemu, trudności i potrzeby zaopatrywania się w jakiś specjalistyczny sprzęt czy bazy. Bez konieczności znajomości całej tablicy Mendelejewa i tym podobnych rzeczy.
Tyle tytułem wstępu. Z racji tego iż mamy lato w pełni i upały na dworze w dalszym ciągu niemiłosierne - to na pierwszy ogień pójdzie naturalny antyperspirant. Czyli kosmetyk - bez użycia którego pewnie żadna z nas nie wychodzi z domu. A spora część z nas ma go zawsze przy sobie.
O antyperspirantach samych w sobie postaram się napisać osobny artykuł. O tym jak potrafią blokować nasze ciało przed tym, co dla niego konieczne. Oraz o tym czego też nie możemy tak znaleźć. Począwszy od soli aluminium poprzez alkohole a na konserwantach kończąc - także takich  - które absolutnie nie powinny znajdować się w składzie INCI kosmetyku używanego w pobliżu gruczołów i piersi.
Dzisiaj zamiast rozbierać na strzępy i ukazywać słabości kosmetyków gotowych - przyjemna alternatywa w postaci naturalnego antyperspirantu.
I tak jak obiecałam - będzie prosto :)
Do wykonania domowego antyperspirantu kokosowego potrzebujemy:
  • 1/4 szklanki sody oczyszczonej
  • 1/4 szklanki skrobi ziemniaczanej lub mąki kukurydzianej
  • 4 łyżki oleju kokosowego. Zwykle jest w postaci stałej - więc do produkcji kosmetyku należy go rozpuścić w łaźni wodnej
  • opcjonalnie - olejki eteryczne - będą miały wpływ na zapach naszej mikstury
  • masło shea 4 łyżki

Wykonanie:
Mąkę i sodę wsypujemy do miseczki i mieszamy ze sobą. Następnie dolewamy wcześniej rozpuszczony olej kokosowy oraz jeśli wolimy inny zapach niż zapach kokosa olejki eteryczne czy też masło shea - jeśli zdecydujemy się na rozszerzony wariant.
Wszystko mieszamy ze sobą - tak aby nie było grudek - do uzyskania jednolitej masy i przelewamy do pojemniczka w którym będziemy go przetrzymywać.


Z góry odradzam wam szklane buteleczki z kulką czy bez kulki. Użycie antyperspirantu

umieszczonego w takim pojemniku będzie wymagało od was każdorazowego rozgrzania kosmetyku - zwłaszcza jeśli będziecie go trzymać w lodówce. A lodówka zalecana - by kosmetyk był dłużej zdatny do użycia. Po ochłodzeniu antyperspirant kokosowy ma stałą konsystencję i wydobycie go z butelki w chłodniejsze dni czy prosto z lodówki bez rozgrzania będzie wyzwaniem. Dlatego ja osobiście przygotowany antyperspirant wlewam do słoiczka po kremie. Wtedy aplikacja nie stanowi problemu i nie trzeba wcześniejszego rozgrzewania. Co jest szczególnie ważne z rana :) Kiedy z niczym nie mogę zdążyć :D
Nie byłabym sobą - gdybym nie rozłożyła i tego składu na części pierwsze :)
I tak

Soda oczyszczona - oczyszcza i nawilża, dodatkowo zabija bakterie i usuwa brzydkie zapachy (nie może jej po prostu zabraknąć w naszym zamienniku)

Skrobia ziemniaczana/ mąka kukurydziana - zarówno jedna jak i druga to naturalny puder stosowany już przez nasze babcie. Ma zdolność pochłaniania pewnej ilości wilgoci, więc i z częścią potu też sobie poradzi. Nie twierdzę że z każdą ilością - to już indywidualnie zależy od naszej fizjologii i ilości wydzielanego potu. Dodatkowo ma właściwości kojące, łagodzące podrażnienia na skórze
Olej kokosowy - jeden z najbardziej wszechstronnych olei. I do gotowania i do dbania o cerę i włosy. A także do produkcji naturalnego kosmetyku pod pachy :) Ma właściwości bakteriobójcze - więc wydzielony przez nas pot zbyt szybko nie zostanie spałaszowany przez bakterie - a tym samym nie pojawi się brzydki zapach. Dodatkowo elegancko zadba o naszą skórę. Która pod pachami jest niesamowicie wrażliwa - a regularne usuwanie owłosienia - często powoduje jej podrażnienie. Uchroni nas od zaczerwienień i swędzenia oraz sprawi że skóra będzie mięciutka i odżywiona i nawilżona
Olejki eteryczne - głównie dodaje je się dla zapachu :) Kto co lubi po prostu
Masło Shea - łagodzi podrażnienia i odżywia skórę

Na koniec dodam że wykonanie takiego kosmetyku to kwestia góra 5 minut. Czyli łatwo, prosto
i przyjemnie. Działać działa - i to bardzo dobrze i skutecznie. Przynajmniej w moim przypadku się sprawdził. Dodatkowo tak przyjemnej i zdrowej skóry pod pachami dawno nie miałam.

Pamiętajcie także że to nie jest bloker. Ten kosmetyk nie zamyka ujścia kanałów - on walczy z wydzielonym potem - więc w ekstremalnych sytuacjach może nie podołać. Co nie zmienia faktu że Wasze ciało i tak będzie Wam wdzięczne za zdrową i łagodną odmianę. A zmniejszenie częstości używania kosmetyków drogeryjnych w tym wypadku naprawdę wyjdzie na zdrowie waszej skórze.

Ale żeby nie było tak różowo - są też minusy. Wydzielanie potu może zostać uznane za minus. Drugi zasadniczy i bezdyskusyjny to możliwość brudzenia ubrań. Szczególnie tych bardziej delikatnych i wyjściowych. Mogą się na nich pojawić delikatne tłuste plamy przez olej kokosowy. Łatwo się spierają - ale i tak ich pojawienie znacząco może obniżyć nasz komfort psychiczny. Dlatego na ważne spotkania, gdzie zależy nam na nieskazitelnym wyglądzie lepiej go nie używać.
Innych nie widzę - a plusy u mnie zdecydowanie przeważają, Więc polecam :D

Prosty przepis a ile dobrego robi dla skóry

poniedziałek, 21 lipca 2014

Parabeny w kosmetykach - METYLPARABEN

METHYLPARABEN
No to dzisiaj ciąg dalszy konserwantów w kosmetykach - a dokładnie parabenów. Swoją drogą jeśli pociągnę ten temat i będę chciała opisać każdy możliwy do zastosowania w Polsce konserwant w kosmetykach  - to trochę mi zejdzie. Nie wiem czy wiecie - ale w Polsce dopuszczonych jest 56 różnych konserwantów -  i nie są to pojedyncze związki chemiczne lecz bardziej grupy związków. Więc sama jestem ciekawa czy Wy dacie radę i czy ja dam radę ;)

A wracając do parabenów.


Generalnie związki z grupy parabenów posiadają podobne właściwości chemiczne.Są to składniki dozwolone do stosowania zarówno w jedzeniu, kosmetykach jak i lekach ale w odpowiednim stężeniu (od 0,4% dla pojedynczego parabenu do 0,8% dla mieszaniny parabenów). Wykorzystywane są zatem zamiennie w podobnych produktach w zależności od stopnia ich dopuszczalności do użytku.
Wśród stosowanych w kosmetykach parabenów: Phenyl-paraben, Propyl-paraben, Butyl-paraben, Ethyl-paraben, Isobutyl-paraben, to właśnie Metyl-paraben jest jednym z najlepiej przebadanych konserwantów (na jego temat do tej pory ukazało się 537 publikacji naukowych).

Metyloparaben, jak każdy ze związków z grupy parabenów używany jest głównie w produktach spożywczych po to, aby hamować rozwój bakterii, pleśni i grzybów. Oczywiście w kosmetykach też jest nagminnie spotykany. Od balsamów do ciała, po tusze do rzęs, pudry itp. kosmetyki
Jest stosowany jako konserwant w dżemach, syropach, wyrobach piekarniczych, mleczarskich a także w napojach oraz przyprawach. Często możemy go wybadać w sezonowych warzywach i owocach.
Zapewne słyszeliście o silnie toksycznym, mogącym nawet przybrać formę śmiertelnej dawki jadzie kiełbasianym. Głównym źródłem zatrucia są konserwy, stare, surowe a także wędzone mięso.
Teoretycznie szkodliwy dla zdrowia metyloparaben przychodzi tu jednak z pomocą. Jego związki bowiem pozwalają zapobiec powstawaniu w pożywieniu niebezpiecznego jadu kiełbasianego i tym samym ustrzec nas przed groźnymi skutkami zatrucia.
Co ważne ryzyko związane z methylparabenem jest na poziomie średnim - znajduje się na 4 poziomie w 10 -stopniowej skali - gdzie 10 otrzymują związki najbardziej szkodliwe i niebezpieczne dla zdrowia człowieka

Methyloparaben ratuje i truje?
Okazuje się że tak. Z jednej strony jest dobrym i tanim w pozyskaniu konserwantem żywności i kosmetyków, z drugiej jednak nie ma dobrego wpływu na nasz organizm. Na jego plus świadczy, że nie wykazuje jakichkolwiek właściwości przyczyniających się do rozwoju raka w naszym organizmie. Jest również poza podejrzeniami jeśli chodzi rozwój płodu, nie wykazuje również szkodliwego działania na zdolności reprodukcyjne człowieka. Nie zaśmieca środowiska oraz nie ma zdolności do akumulacji w ludzkim organizmie.   Z tego powodu można go zaliczyć do jednych z milszych parabenów i konserwantów jako takich. I szczerze mówiąc bardziej zniosłabym jego obecność w kremie do piersi (na rozstępy) niż fenoksyetanolu.

Żeby nie było jednak zbyt różowo. Na jakie ryzyko narażamy się stosując produkty zawierające metyloparaben??

  •  jest podejrzany o wywoływanie schorzeń krwi oraz całego układu krwionośnego
  • może wywoływać uczulenia
  • bardzo powszechny zarówno w kosmetykach jak i żywności - z tego powodu może bombardować nasze ciało z każdej strony. Teoretycznie nie mamy szans przekroczyć dopuszczalnej dawki - praktycznie: co za dużo - to po prostu niezdrowo

Metyloparaben w naturze?
Ależ oczywiście. Warto jeszcze w tym wszystkim wspomnieć, że występuje on w naturalnej formie w kilku owocach, a głównym jego źródłem są borówki.
Jakkolwiek narosło wiele kontrowersji wokół metyloparabenu, to trzeba jednak przyznać, że bez jego właściwości konserwujących trudno byłoby utrzymać wiele specyfików i jedzenia w świeżości. Grunt to zwracać uwagę na jego stężenie w produktach i możliwie często zastępować je bardziej naturalnymi artykułami.


W kosmetykach znajdziecie go pod nazwami INCI 

4-HYDROXY- METHYL ESTER BENZOIC ACID; 
4-HYDROXYBENZOIC ACID, METHYL ESTER; 
4-HYDROXYBENZOIC ACID, METHYL ESTER, POTASSIUM SALT; 
BENZOIC ACID, 4-HYDROXY-, METHYL ESTER; 
BENZOIC ACID, 4-HYDROXY-, METHYL ESTER, POTASSIUM SALT; BENZOIC ACID, 4-HYDROXY-, METHYL ESTER, SODIUM SALT; 
 BENZOIC ACID, 4HYDROXY, METHYL ESTER; BENZOIC ACID, 4HYDROXY, METHYL ESTER, SODIUM SALT;
 METHYL 4-HYDROXYBENZOATE; 
METHYL ESTER 4-HYDROXYBENZOIC ACID; 
METHYL ESTER BENZOIC ACID, 4-HYDROXY-
METHYLPARABEN

środa, 16 lipca 2014

„Paraben Free” "No paraben" - czyli czy taki paraben straszny jak go malują





Dzisiaj trochę przewrotny post jak na tematykę tego bloga. Zgodnie z panującą modą antyparebenową powinnam rzucać na parabeny gromy i przestrzegać Was na każdym kroku przed nimi :) I przed niektórymi będę :) A jakże. Tymi najbardziej szkodliwymi. Jednak z drugiej strony - nie chciałabym wrzucać wszystkich do jednego wora - skoro ich szkodliwość jest porównywalna do opisanego wcześniej fenoksyetanolu. A który jako mniej znany - jest wrzucany gdzie popadnie. Także w kosmetyki z etykietą PARABEN FREE
Ale zacznijmy od początku - parabeny to konserwanty - Ameryki nie odkryłam - ale dla porządku napisać to należy ;) Konserwanty wiadomo po co są - żeby dany kosmetyk można stosować dłużej. Swoją drogą śmieszne zjawisko obserwuję. Z jednej strony czytam na blogach jakie to konserwanty są straszne - a z drugiej - fajny produkt, bez konserwantów - ale z 2 miesięcznym terminem ważności. A że wydajny - to nie miałam szans go zużyć. No niestety - tak to już jest w życiu, że ciężko jest mieć wszystko. Tak samo z kosmetykami. Albo rybki albo akwarium. Albo kosmetyk ma konserwanty i może sobie 2 - 3 lata stać na półce (oczywiście szczelnie zamknięty) albo ich nie ma i bakterie i inne drobnoustroje bardzo szybko się do niego dobierają i zmieniają go (dla nich jest to smaczne pożywienie :) A że są malutkie to wytworzone cudeńka po konsumpcji przez nie też do naszego kremu trafiają). Niby proste i jasne ale dalej albo jedna albo druga opcja nam nie odpowiada :) Może taka nasza polska natura ;) A wracając do parabenów

Parabeny w pigułce

Parabeny to estry kwasu hydroksybenzoesowego, czyli nic innego jak chemiczna forma konserwantu, stosowanego głównie w przemyśle kosmetycznym, choć możemy go spotkać również w żywności a nawet lekach.
Parabeny używane są w celu usunięcia bakterii, grzybów oraz innych mikrobów, które mogłyby pojawić się w Twoim ulubionym kremie czy balsamie i znacznie skrócić czas jego użyteczności (zwłaszcza jeśli jest przechowywany w ciepłym pomieszczeniu, np. pokoju czy łazience).  Znajdziecie je w naprawdę szerokiej gamie produktów użytku codziennego z prostej przyczyny – są tanie, bardzo dobrze radzą sobie z bakteriami i grzybami oraz mogą być dodawane do kosmetyków o wyższym pH przez co świetnie komponują się z produktami, przedłużając tym samym ich żywotność.
Produkty, w których najczęściej on występuje to:
·         kremy nawilżające, pomadki do ust, podkłady, korektory, cienie do powiek, mleczka do demakijażu, itp.
·         mydła, szampony, kremy przeciwzmarszczkowe, pasty do zębów,
·         kremy dermatologiczne, dezodoranty, antyperspiranty, bandaże, krople do oczu, kleje
·         majonez, musztarda, przetworzone warzywa, produkty mrożone (zwłaszcza mleczne) dresingi do sałat, żelki, napoje kolorowe oraz pieczywo

Zastanawiasz, się skąd się wzięła ta zła sława parabenów? Tak że praktycznie każdy - nawet największy laik o parabenach coś słyszał i kojarzy ich nazwę?

Parabeny to nie jest nowy konserwant - stosowane sa od lat 40  poprzedniego wieku - czyli wcale nie za tak długi okres swoje 100 urodziny obchodzić będą. I tak się złożyło że nikt się nimi nie interesował - dopóki pewna Pani - konkretnie dr Philippy Darbre w 2003 roku i później nie zaczęła publikować wyników swoich badań. Zajmowała się ona badaniem komórek nowotworowych piersi - czyli po prostu badała raka piersi. I podczas tych badań okazało się, że śladowe ilości parabenów występują w komórkach rakowych. Sprawa bardzo szybko została nagłośniona - począwszy od zespołu badawczego pani doktor po wszelkiego rodzaju media. Zaczęły się spekulacje, domysły, snucie podejrzeń, że jeśli będziemy się smarować w okolicach pach kosmetykami zawierającymi parabeny - to zwiększamy ryzyko zachorowania na raka piersi.

No i tu już sprawa nie jest tak oczywista - bo ogólnie póki co nikomu nie udało się potwierdzić tej tezy, a wręcz odwrotnie na dzień dzisiejszy ta teza została obalona. Mimo że Pani dr Darbre i jej zespół na pewno z całych sił się starali znaleźć dowody winy parabenów. Oczywiście badania przeprowadzane są cały czas - i to czego nie udało się dziś udowodnić może znajdzie poparcie w badaniach za jakiś czas. Jednak póki co to są gdybania, a nie twarde dowody.
Oczywiście dla wyjaśnienia pisząc w ten sposób - staram sie być obiektywna. Co nie oznacza że jestem fanką parabenów - nie jestem i sama - jeśli tylko jest to możliwe unikam kosmetyków z parabenami. Jak i innymi znacznie bardziej szkodliwymi konserwantami. Jednak daleka jestem od demonizowania ich.  Kolejna dobra strona medalu całej tej afery jest taka - że po takim rozgłosie zaczęto uważniej przyglądać się tym konserwantom i przebadano je na każdą możliwą stronę i wiemy o nich więcej. Na przykład naukowcy - w tym także Ci którzy zawodowo zajmują się rakiem - stwierdzili stanowczo że parabeny nie zwiększają ryzyka zachorowania na raka piersi. Do takich wniosków doszła nie jedna grupa badawcza - lecz kilka - niezależnych od siebie. Oczywiście decyzję komu uwierzycie pozostawiam Wam.

Z drugiej jednak strony - przez te zamieszanie z parabenami - wiele innych konserwantów - często bardziej szkodliwych i o udowodnionym działaniu kancerogennym dalej wpychanych jest do kosmetyków. I jakoś tym się za specjalnie nikt nie przejmuje. Formaldehyd czy polyacrylamide są znacznie bardziej szkodliwe, a jakoś ciężko jest mi znaleźć o nich informacje tak łatwo i tak powszechnie jak o parabenach. Cisza, spokój taki że czasami odnoszę wrażenie czy to zamieszanie z parabenami mimo że może nie było skalkulowane - to jednak jest na rękę firmom produkującym kosmetyki. A nam konsumentom - nie robi podwójnej krzywdy. Unikamy parabenów - a potem nagle okazuje się że używamy kosmetyków zawierających znacznie bardziej szkodliwe konserwanty - bo o nich nic złego nie obiło nam się o uszy.
 
Co na pewno wiadomo o parabenach

Parabeny wykazują działania estrogenne. Nie oznacza to jednak od razu że są w stanie wpłynąć na gospodarkę hormonalną naszego całego organizmu. Ponieważ słabo przenikają przez skórę oraz bardzo szybko są rozkładane w naszym organizmie - tak naprawdę w większości przypadków zostają wydalone z organizmu zanim cokolwiek zdołają zdziałać. Oczywiście każdy z nas jest inny - i także od tej reguły może znaleźć się wyjątek - jednak to w dalszym ciągu będzie wyjątek - a nie norma

Poza tym, zawartość konkretnych estrów w kremach i kosmetykach pielęgnacyjnych może działać drażniąco na skórę, powodując tym samym reakcję alergiczną. W przypadku długotrwałego działania wspomnianej substancji chemicznej może doprowadzić do atopowego zapalenia skóry. Mogą pojawić się wypryski, trudno gojące się rany i owrzodzenia a także zapalenie spojówek. Parabeny zawarte w produktach spożywczych czy lekach mogą powodować zmniejszenie się masy mięśniowej i/lub nagromadzenia się zbędnego trudnego do pozbycia tłuszczu.

Więc jak widzicie aż takie miłe i przyjemne nie są. A jakie udowodnione naukowo działanie mają poszczególne parabeny - napiszę w kolejnych wpisach.

A już teraz zalecam po prostu mieć własne zdanie - i nie łykać w ciemno co nam podają media :D

wtorek, 4 marca 2014

Olejek migdałowy - moja najlepsza oliwka dla dzieci


Trochę przewrotny tytuł - bo tak naprawdę w dzisiejszym poście przychodzę do Was z recenzją olejku migdałowego. Takiego 100% tłoczonego z nasion słodkich migdałów - najlepiej na zimno.
Ja osobiście testowałam i polecam olejek ze słodkich migdałów firmy BingoSpa. I właśnie ten olejek jest bohaterem dzisiejszego wpisu.

Jak widzicie na zdjęciu - opakowanie olejku takie sobie. Mała brązowa buteleczka z dość dużym otworem i plastikową nakrętką. Buteleczka na pewno nie przepuszcza światła i w ten sposób chroni olejek przed zbyt szybkimi zmianami jakie mogą wywołać w kosmetykach promienie słoneczne.
Olej ze słodkich migdałów 100%

Co jeszcze - z tego co zauważyłam olejek nie pachnie wcale lub mało zauważalnie.
Jest oleisty - ale tu pewnie wiele osób będzie zaskoczonych - niesamowicie szybko się wchłania. Często szybciej niż przeciętny krem do rąk czy twarzy.
Więc można go sobie zaserwować nawet na chwilę przed wyjściem, bez obaw o świecenie czy tłusty film na skórze
No dobra. Póki co nie zbliżyliśmy się do tytułu posta. Jeśłi zastanawiacie się dlaczego taki - bo właśnie tak myślę.
Mam 2 córki - starsza 7 lat młodsza 2,5. W swoim i ich życiu przetestowaliśmy naprawdę wiele oliwek, balsamów, mazideł mających poprawić kondycję skóry. Szczególnie u starszej córy. Ma bardzo wrażliwą skórę. Skorą do przesuszania, szybkiej chropowatości - przez co czasami wydaje mi się że żabki dotykam. Dodatkowo bardzo wrażliwa skóra rąk. Wyjście na dwór bez założonych rękawiczek, kontakt z chemią domową czy brak smarowania przez 3 dni objawia się brzydkimi zmianami skórnymi. Zaczerwieniona, popękana skóra nie tylko kiepsko wygląda, ale i dokucza córce.
I właśnie na jej delikatnej skórze idealnie sprawdził się olejek z migdałów. Po posmarowaniu szybko się wchłania. Znacznie szybciej niż stosowana przez nas kiedyś (jeszcze zanim pojawiła się młodsza) oliwka w żelu Jonson's baby.

Tamta to była masakra - wchłaniała się przez całą noc - a rano córa wyglądała jakbym 5 minut temu ja posmarowała. I efekty średnie - chyba że efektem miały być potówki, które się pojawiały  po jej użyciu. Na swoje usprawiedliwienie jej stosowania - powiem że to były czasy kiedy składami i właściwościami surowców kosmetycznych nie interesowałam się wcale.
Potem - gdy zauważyłam pogłębiające się zmiany skórne u starszej - zainwestowałam w atoperal. Taki dość fajny balsam dla dzieci z kangurkiem. Działanie  przyzwoite - jednak cena jak nie zaporowa to i tak dość spora. Ale wtedy cieszyłam się przede wszystkim że zmiany się nie pogłębiają. Cena odgrywała mniejszą rolę - ważniejsze było że działał a skóra powoli wracała do normy. Jednak gdy pojawiła się młodsza - balsam znacznie szybciej się zużywał. No i wydatki ogółem na dwoje dzieci są większe niż na jedno.

 
Na ten okres zbiegło się także moje coraz większe zainteresowanie składami kosmetyków. I wtedy nie raz włos na głowie mi się jeżył, gdy widziałam skład kremu czy oliwki dla dzieci.
Dlatego - dla własnego dobra (uniknięcie stanu przedzawałowego) i dobra skóry moich latorośli zaczęliśmy testować olejki. Szybko okazało się, że na wymagającą skórę starszej idealnie sprawdza się olej ze słodkich migdałów. Już po jednym użyciu skóra wyraźnie gładsza, nawilżona. Po kilku zastosowaniach zdrowy koloryt i odżywienie widoczne gołym okiem. Wcześniejsze szorstkości jak ręką odjął. I co ważne w przypadku dzieci - jedno smarowanie w przypadku pierworodnej w zupełności wystarczało na dobę. Efekt gładkiej skóry pozostawał praktycznie na cały dzień i to bez tłustego filmu na skórze.
Olejek migdałowy nie wywołał żadnych uczuleń, podrażnień czy innych podejrzanych zmian. Sprawdził się także na skórze młodszej - ale tutaj miał mniejsze pole do popisu.
Więc już na zakończenie. Do pielęgnacji skóry dzieci polecam olej z migdałów. Jedno z lepszych i tanich rozwiązań nawet dla największych wrażliwców. U nas się sprawdził w 100% na opornym materiale. A do tego i wydajny :)
A szerzej o wszystkich właściwościach olejku - w kolejnych wpisach.