
uporaliśmy – to czas przejść
do wyjaśnień, jakim kolejnym składnikiem chemicznym faszerują nas bez
skrępowania w kremach do twarzy. I jeszcze za to każą sobie słono płacić.
Każdy krem - jak się pewnie
już nie raz zdążyłaś zorientować - składa się przede wszystkim z dwóch
składników: substancji tłuszczowych i wody. Jak wiesz akurat te dwa składniki
wyjątkowo nie pasują do siebie. Nie chcą się ze sobą mieszać za nic na świecie.
Gdy tylko wymieszasz jakikolwiek tłuszcz z wodą – już po chwili masz 2 warstwy
– woda osobno i tłuszcze osobno. A przecież praktycznie każdy krem składa się z
jednego i drugiego. Co więc zrobić by krem wyglądał dobrze i nie rozwarstwiał
się? By zachęcał do zakupów, a nie do odłożenia go z powrotem na półkę? W
takiej sytuacji producenci kremów dodają do kremów emulgatory i ewentualnie
utwardzacze.
Oczywiście dodawanie
emulgatorów do kremów samo w sobie nie jest złe. W końcu pewnie każda z nas
woli, aby krem był jednolity i zawierał te same substancje na górze pudełka z
kremem, jak i na samym spodzie. Tyle tylko, że jak zwykle są emulgatory i
EMULGATORY. Czyli konkretnie mamy wersję emulgatorów sztuczną, tanią i
szkodliwą oraz wersję naturalną, zdrowszą dla skóry i oczywiście droższą.
Droższe i nie mające negatywnego wpływu na nasz organizm są naturalne
emulgatory pozyskiwane z kwasów tłuszczowych i cukrów (np. estry sacharozy,
poliglicerolu, alkilowane poliglukozydy itp.). Niestety ze względu na cenę, są
przez firmy produkujące kremy, zastępowane dużo tańszymi, sztucznie
wytwarzanymi składnikami.
Do
tych tanich, szkodliwych i znajdujących się praktycznie w co drugim(!!!)
kosmetyku zaliczamy tytułowe glikole polietylenowe i polipropylenowe czyli PEG i PPG.
Już sam sposób ich powstawania jest mocno kontrowersyjny.
Wytwarzane są z tlenku etylenu – gazu który jest silnie toksyczny, RAKOTWÓRCZY i zawiera
wiele mutagennych substancji.
U ludzi powoduje podrażnienie nosa, dróg oddechowych. Może doprowadzić do bólu
głowy, wymiotów i zmęczenia. Przewlekłe przebywanie w miejscu gdzie jest wysokie
stężenie tlenku etylenu w powietrzu powoduje uszkodzenie
mózgu, zmniejsza wrażliwość palców, utrudnia koordynację, powoduje uszkodzenie
wątroby i nerek.
Jak dla mnie długa i mało
przyjemna lista zarzutów.
Wystarczy sobie uświadomić
że PEG oprócz szerokiego zastosowania w kremach często jest wykorzystywany jako
jeden z substratów do produkcji poliuretanów. Może być również stosowany jako
środek konserwujący, rozpuszczalny w wodzie produkt woskowy, który powoli wnika
w głąb drewna, wypierając wodę. W ten sposób zapobiega się kurczeniu i pękaniu
drewna. Powszechnie stosowany do konserwacji zabytków drewnianych, wydobytych z
mokrych stanowisk archeologicznych.
Co z tego wynika – że firmy
kosmetyczne – Twoją skórę traktują w ten sam sposób co drewno. Dla mnie mało
przyjemna perspektywa, tym bardziej, że
zabytkiem nie jestem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz